Wrocławskie gofry w kształcie genitaliów oburzyły parlamentarzystę. Sprawdziliśmy, jak smakują
We Wrocławiu działa cukiernia serwująca gofry w nietypowej formie. 2 lipca otworzyła swój drugi lokal w Warszawie. W jego "promocję" (mniej lub bardziej świadomie) zaangażował się ostatnio lider pewnej konserwatywnej partii. Spróbowaliśmy gofrów w kształcie genitaliów.
O wrocławskiej cukierni "Dickery" głośno było już w kwietniu tego roku, gdy otworzyła swój pierwszy lokal we Wrocławiu, przy ul. Szewskiej. Pisały o niej nawet największe krajowe media, a wszystko przez to, że sprzedają ciastka w naprawdę nietypowych kształtach - członka i waginy. Teraz sprawa znowu rozgrzała opinię publiczną - a to za sprawą kontrowersyjnego zdjęcia, na którym genitalne gofry przekazywane są dzieciom.
Fotogrfia na którym dwójka dzieci sięga po genitalne gofry oburzyła Krysztofa Bosaka, posła Konfederacji. - Smutno, że najgorszy ściek świata zachodniego wlał się już do Polski, niszczy serca, umysły i ciała dzieci i młodzieży - skomentował sytuację na Twitterze.
Szum medialny zbiegł się w czasie z otwarciem drugiego lokalu cukierni, po Wrocławiu naszedł czas na Warszawę. Lokal otworzył się przy Placu Zbawiciela, miejsca znanego m.in. z instalacji "Tęcza", która była symbolem emancypacji mniejszość seksualnych. Zaraz obok "Dickery" znajduje się lodziarnia "Na końcu tęczy". Wydaje się, że to dobra okolica na miejsca afirmujące pozytywny stosunek do seksualności.
Jak smakują genitalne gofry? Sprawdziliśmy!
Uważam, że na gofrach znam się całkiem nieźle, jako osoba, która od kilkunastu lat spędza wakacje nad polskim morzem. Jestem też zaawansowanym konsumentem słodyczy, na drodze do zaawansowanej nadwagi. No i przede wszystkim – ciekawskim.
Przez całą drogę do wrocławskiego "Dickery" nie opuszczało mnie wrażenie, że to jednak nie są zwykłe gofry. Prawdopodobnie nie jest to deser, na który po prostu pójdzie się mając ochotę na coś słodkiego. Jest wokół niego pewna aura niecodzienności, raczej w kierunku śmieszków i hucpy, niż poważnego traktowania go w kategorii słodkości. Pora na testy była dobra: środek tygodnia, godzina 16:00. Miałam w planach zdjęcia tłumów ludzi, którzy czekają na swoje słodycze, ale okazało się, że lokal był… pusty. Czy fama tego miejsce już się skończyła?
Cukiernia jest niewielka, urządzona raczej ascetycznie. Zanim skończyłam pracę fotoreporterska miejsce zapłeniło się - byłam piąta w kolejce, a do środka wchodziło wielu klientów. Wita ich manifest dotyczący nazw produktów.
„Tutaj powinno znajdować się menu, natomiast będąc wychowanym w naszej kulturze, która nie mówi za dużo o seksualności i nie pozwala nam w pełni być sobą, nie mieliśmy odwagi, aby nazwać je po imieniu. Dlatego nasze gofry to Hero i Shero.”
Niezbyt do mnie przemawia, choć cieszę się, że nie muszę zamawiać gofrów… no właśnie, jakich? Fallusowych, członkowych? Waginalnych? Cały koncept stawia sobie za cel oswajanie z seksualnością: kształt gofrów ma przywoływać myśli o radości, równości i akceptacji. No spoko. Nadal mi się to bardziej kojarzy ze śmieszkami po pijaku, ale niech będzie.
Obsługa jest profesjonalna – już po zachowaniu wobec poprzednich klientów daje się poznać, że nie jest to miejsce nastawione na sensację, ale przede wszystkim na smaczny produkt. Klienci mają do wyboru dwa kształty gofrów, cztery polewy, osiem rodzajów lodów i owoce, w różnych konfiguracjach. Decyduję się na Hero z nadzieniem z Nutelli i polewą. Gofry są przygotowywane wcześniej, a do klienta trafiają po podgrzaniu. Wzbudziło to pewien niepokój, ale jak się okazuje – niepotrzebnie.
Są zaskakująco dobre – chrupkie z zewnątrz, w środku miękkie. Podane są w temperaturze doskonałej do jedzenia, na tacce – co jest o tyle dobre, że nie trzeba paradować z członkiem na patyku po ulicy. Zdecydowałam się polewę czekoladową z dodatkiem białej. Efekt jest taki, że nie mogę Wam go pokazać – byłoby to nieobyczajne. Wychodzę z lokaliku, siadam na ławce i spędzam kilka miłych chwil ze swoim czekoladowym… hero.
Czy polecam to miejsce? Polecam. Choć nie jestem klientem docelowm przekazu, który niesie ze sobą Dickery, to na same gofry chętnie wrócę. Są dobre, po prostu.
Najpopularniejsze teraz
-
Dodatkowa rekrutacja na Politechnice Wrocławskiej. Są jeszcze wolne miejsca na studiach
-
Kino plenerowe wraca na Partynice. W weekend dwa bezpłatne seanse pod chmurką
-
Około 400 osób na wieczornym Nightskatingu. Rolkarze przejechali ulicami Wrocławia
-
Nowe koszulki Śląska Wrocław! Cała Polska już wie, że są najładniejsze w Ekstraklasie.
-
Rock and roll pod gołym niebem. Już w sobotę Wrocławska Potańcówka na placu Wolności
-
Tauron Nowe Horyzonty. Kino za darmo na Rynku i w Leśnicy: Zobacz trailery
-
Trener Ante Simundza i Michał Szromnik przed Górnik - Śląsk
-
Co robić w weekend we Wrocławiu? Kino, sport, taniec i spacer po Parku Tysiąclecia
-
Już dziś świetlny przejazd na rolkach przez Wrocław
-
Rząd szykuje wielke zmiany w mieszkaniach. Oto szczegóły
-
Gotówka coraz mniej mile widziana? „Proszę zapłacić kartą”
-
Kaśka Sochacka, Vito Bambino i Mrozu wystąpią we Wrocławiu. Znamy program Letnich Brzmień 2026
-
Praca za granicą w wakacje. Gdzie szukać bezpiecznych ofert i ile można zarobić?
-
Nowe miejsca do sportu i rekreacji w gminie Siechnice. Powstaną boiska i bieżnia
-
Europejski turniej baseballu we Wrocławiu. Droga na Olimpiadę Los Angeles 2028
Najpopularniejsze
Kino plenerowe wraca na Partynice. W weekend dwa bezpłatne seanse pod chmurką
W najbliższy weekend, 25 i 26 lipca, Wrocławski Tor Wyścigów Konnych – Partynice ponownie zamieni się w plenerowe kino. Tym razem pokazy odbędą się na Padoku Zielonym, gdzie będzie można bezpłatnie obejrzeć filmy „Drama” i „Wielka Warszawska”.
Około 400 osób na wieczornym Nightskatingu. Rolkarze przejechali ulicami Wrocławia
Około 400 uczestników wzięło udział w piątkowym Nightskatingu we Wrocławiu. Miłośnicy rolek, wrotek i longboardów pokonali wieczorem trasę prowadzącą przez główne ulice miasta, rozpoczynając i kończąc przejazd przy Narodowym Forum Muzyki.


.jpg)